Menu

Gwiazdeczkomania Pisania

Mania Pisania. Próba powiedzenia czegoś, ale inaczej...

Jak nie drzwiami, to oknem...

gwiazdeczkomania

Witajcie...

Trochę zmieniłam swoje życie w ostatnim czasie. Mianowicie?!
Chodzę na siłownię. Mam wiele nowych znajomości. Wychodzę do ludzi...i z ludźmi. Uśmiecham się i...dociera wtedy do mnie, że robię dla siebie mnóstwo. Że walczę, że porażki są dla mnie tylko napędem, aby dalej próbować. Aby dalej walczyć...
Napawa mnie myśl, że jestem o krok przed sobą samą, tą która utkwiła w bagnie i...jakby nie chciała z niego wyjść.
Zastanawiacie się o co mi chodzi?!
Oto, że kiedy przegrać mogę tylko ja i nikt tego nie zobaczy szala dla mnie nie ma znaczenia. Kiedy jednak chodzi o coś więcej...jestem maleńka.
W domu niemalże ofiara losy, a podczas ćwiczeń wspaniałą i uśmiechnięta, pełna walki silna baba!
Byście widzieli mnie podczas pierwszego biegu...serce mnie zabiło prawie...ale walczyłam.
Teraz mogę znacznie więcej, a sytuacją z sercem czy płuco pluciem już nie występuje :P
Ale...w domu.

Ciężko mi się jakoś wyrwać. Ciężko mi to ogarnąć,...

Postanowiłam więc, zrobić cokolwiek. I zrobiłam. Ulubione jedzenie mojego męża. Serio...
Wymiotowałam niemalże na samą myśl, tego co mam zrobić i z czym...ale wywalczyłam to w sobie. Podeszłam jak do nowych ćwiczeń na siłce...
Wyszukałam sprawdzony, rodzinny przepis wg którego wiedziałam, że on się rozpłynie...ale najwyraźniej spojrzałam zbyt wysoko...
Bo w tym przypadku "przez żołądek do serca" nie zadziałało...taka sytuacja.
Wrócił. Zjadł. I tyle.
Bez "dziękuję", bez "pocałuj mnie w dupę"...zero.

Teraz dopiero rzucił mi wyzwanie...już ja go uwiodę na pewno!!!

Dlaczego? Bo może to fakt, że jestem jak kamień, a w nim szukam tylko błędów...Bo może faktycznie zamknęłam się na jakimś cholernym etapie złości w swoim życiu i on zbiera te zgniłe owoce...

Pozostanę w tym sobą, ale jego uwiodę...nawet nie zauważy kiedy się pogubi...już ja mu to obiecuję. Pytanie, czy ja to umiem w ogóle... :P
Buahaha :D

Życzcie mi powodzenia ...hmmm???!!!

Komentarze (4)

Dodaj komentarz
  • jol-ene

    życzę powodzenia! ale myślę też, że warto mu powiedzieć wprost, że się postarałaś, że chciałaś mu sprawić przyjemność, i że byłoby Ci miło, gdyby to dostrzegł... bez pretensji, po prostu otwarcie i szczerze. trzymam kciuki!

  • gwiazdeczkomania

    Sęk w tym, że kiedy mówię takie rzeczy to:

    1. Albo faktycznie jestem zimna i od razu przybieram ton pretensji,
    2. Albo on jest cięty na każde moje takie wypowiedzi

    Dlatego staram się robić to jak najrzadziej.

  • Gość: [Magda] *.internetia.net.pl

    Małżeństwo opiera się na rozmowie. Jeśli on nie chce rozmawiać albo bagatelizuje temat, a już zwłaszcza jak stosuje przemoc psychiczną, jak widziałam w poprzednich postach, to ciężko uwierzyć w jego uczucia. Jeśli np. uważa, że źle gotujesz, albo źle się ubierasz albo że jesteś - jak wskazałaś wcześniej za gruba - to powinien powiedzieć to w formie takiej dobrodusznej porady np. zaproponować wspólne bieganie albo zdrowsze jedzenie. A nie krytykować albo traktować jak przedmiot. Przyszedł i zjadł i tyle - a gdzie jakieś dziękuję? Musisz reagować na jego zachowania! Obrazić się, pokłócić, cokolwiek! Najważniejsze to mieć do siebie szacunek!

  • jol-ene

    Magdo, a może najpierw spróbować normalnie powiedzieć? wręcz czule. co to da, jeśli on będzie milczał jak skała, nie zauważał itd., a ona będzie się obrażać lub kłócić? tu się trzeba nauczyć komunikować!

© Gwiazdeczkomania Pisania
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci